Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 marca 2017

Dzis darza się jeden z niewielu woeczorków nocnych lub/i nocy wieczornych, gdy nie jesteśmy sobie ...... mm ...widoczni. Ale jesteśmy!  Widocznie :) tak czasem trzeba, żeby los zagrał nam na nosie (zauważyłeś, że mijamy się w miejscach pobytu? Najpierw P., teraz B., ale nic to nie zmienia w relacji-cjach między Nami. Nie obawiaj -jmy się. A może właśnie zmienia?Tak, tak. Właśnie, że zmienia, bo gdy Cię nie widzę, to wzdycham i płaczę,  tęsknota za Tobą, za rozmowa z Tobą lub choćby przeczytaniem wieści, jest tym większa, im mniejsza jest możliwość ujrzenia Twej pogodnej, doopalonej, mądrej buzi, pięknych oczu, na które dziś ze szczególną uwagą patrzyłam,  może dlatego, że tylko "do oczu" widziałam Twoją buzię,  a może dlatego, że na oczach, pięknych, błękitnych i takich "świeżych" skupiłam się najbardziej? (niech ta ruska foka ze swoimi "starczymi" uwagami spada) Więc te sporadyczne, z mej strony występujące jak żubr w puszczy, czyli rzadko, niezwykle rzadko, okazjonalnie, w charakterze okazu -ale okaz ze mnie, nie wiedziałam. Nie wiedziałam? A Ty wiedziałeś? - bardziej samotne niż codziennie samotne wieczorki potęgują pragnienie posiadania Ciebie częściej i wtedy myśli moje intensywniej biegną w Twoim kierunku, bez względu na kierunek, w którym obecnie się znajdziesz. Chyba nie powinnam o tym pisać, ale już napisałam.

A sobota idzie dziwnym trybem, ja piszę do Ciebie, a E.odkurza posługując się odkurzaczem, noooo świat nie widział jeszcze tego, hihi. Teraz gdzieś oboje wybyli, pewnie na zakupy, bo w lodowce jeno pingwin i światło :), Hela od 3 godzin zaszczyca swoja paplanina inną helvecką familię,  całe szczęście, bo od rana, gdy tylko podniosła powieki, tyłek z wyrka i wniosła wyniosłe body na Este этаж od razu zaczęła nadawać dyszkantem, świdrującym co wrażliwsze organy słuchu, na wysokich obrotach, nieprzerwanie, tonem nie znoszącym sprzeciwu, sprzeciwiając się zarazem woli, czynnościom i argumentom papy, skąd u niej tyle złości, wręcz agresji tuż po przebudzeniu? Wciąż mnie to dziwi, a nie powinno, już był czas przywyknąć, przejść nad tym do porządku dziennego, a tu zaskoczenie, że znowu zostałam zaskoczona. Zaskakujące dziewczę w zaskakującej familii i zaskoczona tym wszystkim Effi.
Mio Raggio, o czym jeszcze chciałam napisać? W rozmowie sprzed kilku dni usłyszałam od Ciebie, ze nie mam być sobą? To było chyba zapodane :) w kontekście relacji damsko-męskich, chyba. Jak to? To kim mam być? Jaką postc mam przybrać, w kogo się przeobrazić? Ja już poniekąd mam wrażenie, nie, nie wrażenie, wręcz przekonanie, że nie jestem sobą.  Poprzednia Effka była lekko rozhisteryzowaną, reagującą nerwowo i ekstremalnie na wszystko, co nie było po jej, słusznej lub nie, myśli. Rzucanie słuchawką, foch, epitety to były narzędzia w zasięgu ręki reki i broń boże, stanąć w promieniu rażenia.  Tamta ja była przekonana do swojej jedynie słusznej koncepcji, w bardzo szerokim spektrum rozumianej koncepcji. Zmieniłam się, nie pod wpływem, czy na prośbę, nie, nie, raczej poprzez doświadczenia, z którymi przyszło mi skonfrontować się. samo jakoś tak wyszło, a skonstatowałam po czasie, że ja to hmm jakaś juz inna ja. Wyciszona, nie reagująca zbyt spontanicznie (śmiech został, ufff, całe szczęście). Nie chcę się zmieniać, już nie, dobrze mi w tej skórze,  nie czuję, żebym dopasowała do siebie kolejny model "przyodziewku", a moze przybliżysz mi, co miałeś na myśli.  Wiesz, ja reprezentuję grupę blondynek z wyboru, procesy myślowe przebiegają u mnie w tempie,któregonależy spodziewać się u blond Lady ( tak mawiał prof od psychologii), więc nie spodziewajmy się oszałamiających rezultatów, heh, to nie prawda. Sama nie wiem, jaka jestem. Wiem,eże u mnie nie ma szarości, jest białe lub czarne, pośredniego brak, że każdą uwagę bardzo biorę do siebie,  że szybko poddaję się,  choć powinnam chociaż spróbować zawalczyć, że schodzę z miejsca, ustępuję pola walki,eże głęboko przeżywam wszystkie zdarzenia i wydarzenia, że zbyt łatwo można mnie zranić, ale nawet jak rana jest szarpana i głębola, nie chowam urazy, szkoda życia na to. Dobrze mi z tym, ale.....może z czymś innym będzie mi lepiej?

Amen



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz