Piątek juz zamknięty, a od rana mocno pracowity, taki piątek z zadaniami specjalnymi, którymi niespecjalnie się przyjmowałam, ale wykonalam należycie. Mam na myśli prace zmierzające do przywrócenia porządku, ładu i higieny we wszystkich pomieszczeniach - wieczorem ślad po moich działaniach zaginął. Wszak piątek właśnie takimi zadaniami się m.in. charakteryzuje. Tempo pracy należyte, bo jeszcze spacerek przedpołudniowy do odpękania, nim po młodą, w tzw międzyczasie uwarzenie garnka zupy dla młodzieży, tak, żeby zostało na jutro, dobrze, że pracozbawczyni nie przygotowała sterty prania do uprania i rozwieszenia, a z ich kosza na bieliznę (chcialam dodac slowo "brudną", ale byłoby to spore nadużycie w stosunku do stanu zabrudzenia owej odzieży) az "kipi", bo czasu by nie starczyło na zaplanowane czynności. Obiadek, spanko młodego, podczas którego, tego spanka, a nie młodego he he, sporządzenie kolejnego garnca zupy, dla dorosłych, na długi, majowy weekend oraz wymieszanie ciasta na naleśniki i wykonanie rzeczonych, bo taki dziś miałam zamiar, żeby je wyserwować jako podwieczorek. Młoda pożarla 4 sztuki, nooo dorosły by się nie powstydził. Niektóry dorosły by się nie powstydził, nie jeden dorosły, hmmm, w tym domostwie jeden dorosły;). Po naleśnikach wypad na place de jeux a Budry, aprés la piscine a Boudry.
Gdy wróciłam wieczorem z młodą do domku, po stercie naleśników ślad i słuch zaginął, a zupa nosiła ślady używania. Zaś pani tego domostwa dostała monsterglobusa, zaległa na kanapie i skonanym głosem informowała o swojej przypadłości, która jednak nie przeszkodziła jej w udziale w konsumpcji dań wykonanych moimi dłońmi. Kirk w wykonaniu amatorów;). W czym ja uczestniczę?
Wieczorem jeszcze przystąpienie do prasowania, bo we wtorek zajdzie potężna obawa, że się nie wykopię z kolejnej sterty wysuszonego prania.
Na posiłek znalazłam czas już po prasowaniu, a jeszcze przed kąpielą, tak ok.21h, zjadając ( z apetytem) podsmażone tofu i plasterki cukinii. Wciąż zastanawia mnie mój prywatny, spowolniony matabolizm, oraz jego skutki w nadmarze nagromadzonej tkanki tluszczowej. Co jest? Dostarczam organizmowi w porywach, dostarczam w porywach, organizmem dysponuję już od ponad pół wieku, dziennie ok. 1200kcal, to jest poniżej połowy pożądanych i wskazanych wartości, a efektow nie widać. A spodziewałabym się zobaczyć efekty w postaci ubytku masy, ubytku złogów tłuszczu, efektywnie oraz, co ważniejsze, efektownie wyszczuplić talię, brzuch, uda i pośladki,eże o ramionach nie wspomnę. Nic bardziej mylnego. Mój organizm pobiera z powietrza niezbędne dla utrzymania wałeczków tłuszczu składniki, produkuje cellulit z tlenu i gromadzi tłuszcz z azotu, lub odwrotnie;).
Kochanie, nowa data od 40 minut. A ja zaczynam cieszyć się długim Wochenende. Luuuuubiętakie wieczorki, co łagodnie przechodzą w nockę, a nocka jeszcze łagodniej w świt. Lubię, ale nie sama. Obejrzymy razem wschód słońca? Obojętnie, w jakim regionie. Chciałabym choć jeden taki poranek z Tobą u boku, poproschemmm!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz