Szukaj na tym blogu

środa, 16 listopada 2016

Buty

Kończy się środa, pracowita, bo od rana do teraz (jest 20.25) miałam dyżur z młodą. Rano, jak to rano, pobudka, śniadanko do szkoly, psy do lasu, ja na wybieg, patroni do pracy. Zgodnie z planem.
Jak wróciłam z lasu, pełna pozytywnych myśli, pełna energii,  którą to energie pobrałam od pięknie świecącego słoneczka, którego promienie i Promyk przedzierał się przez łysiejące gałęzie i odnajdywał moją face, z każdym moim krokiem podążając wraz ze mną.  Jak on to robil?
Powrót do pustego już domku, porządki, pranie, taaakie tam drobne prace, powrót Sz ze szkoły.  Miałyśmy udać się na basen, ale pogoda zrobiła sie taka na "krótki rekawek i 3/4 nogawek", więc opcja schwimmen odpadła, ale pojawiła się opcja gipfel. Troche trwało, żeby do tego pomysłu zapałała Sz, ale w końcu moja siła perswazji potrafi cuda zdziałać hihihi.
Spacer piękny,  męczący, ale w tak sprzyjajacych okolicznościach przyrody, że trudno było mi uwierzyć, że to już listopad. Po trzydniowej szarudze i chłodzie nie pozostalo śladu.  I dobrze.
Na wędrówkę ubrałam, wbrew rozsądkowi, buty na takiej specjalnej podeszwie. Czemu wbrew rozsądkowi? Otóż owa podeszwa absolutnie nie spełnia wymagań Bergschuhe, brak jakiejkolwiek przyczepności do podłoża, które w  przeważającej części składa się z rozpaćkanych liści, rozdyźdanej mazi błotnej i innych składników,  które pozostawiają po sobie zwierzęta lasowe. Podeszwa o specjanym przeznaczeniu. I teraz attentionné!  Celem użytkownika buta z tą spécial podeszwą jest uksztaltowanie pośladków - tak głosił napis na pudełku,  tak głosiły tabloidy, tak głosiły gwiazdy "ze ścianki", czyli jak się go ma to się ma zgrabne sic! pośladki. A precyzyjniej, jak się go użytkuje aktywnie.
Właścicielką i użytkowniczką rzeczonego obuwia jestem już czwarty rok (dobry wyrób, markowy, skórzany), ale nie umiem wypowiedzieć się na temat skuteczności tej cechy, dla ktorej nabyłam drogą sponsoringu trzewiki. Być może nie doczytałam, o czyje pośladki chodzi? Bo szybciej ukształtowałabym cudze pośladki posyłając w ich kierunku solidnego kopa, ale to i bez specjalnej podeszwy można uzyskać, trzeba tylko znaleźć w miarę spokojną, opanowana ofiarę hihihi, gotową na test, a potem naocznie przekonac się o efektach.
Jednym słowem buty dostarczały dodatkowych efektów w postaci niezaplanowanych ślizgów w dół, idąc tak w górę jak i w dół, braku stabilności, buksowania, potknięć, efektów dźwiękowych: wszelakich mlaśnięc, plaśnięc i bulgotów. Coś pięknego i chip!
Może nie podniosły mi pośladków :), ale zdecydowanie poziom adrenaliny. Czyli jednak coś tam zmieniły w moim body.
Udany spacer.

Powrót do domu, powolne przygotowanie kolacyjki, lekcje angielskiego i matematyki -Geld. Dusche jej i moje, spożycie manger w moim pokoiku, na moim, dobra, niech będzie, że moim, łóżeczku, avec chiens, a jak!
Jakieś gry, memory, piosenki o jagódkach, oraz przewroty w przód, w tył i "mostki". Cóż, uczciwie przyznaję, że przewrót w przód oki, ale w tył nie próbowałam, ze strachu przed porażką,  a mostek wyszedl mi .... połowicznie - biodra dźwignęłam, reszta ciała nie współgrała z biodrami. Ojjj trzeba potrenować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz