Szukaj na tym blogu

niedziela, 13 listopada 2016

gołąbki

Teraz mam więcej czasu. Jestem sama w domku, oni w robocie, młoda na geburstagu do godz. 18.00
Wczoraj wieczorkiem spotkałam się ze znajomym, ktory przywiozl mi medykamenty, kabel do telefonu i zamówionego, specjalnie z mysla o Tobie, Promyczku, rogalika marcinskiego. Nie wiem, czy znasz te poznańskie wypieki ? Rogalik w stanie hibernacji czeka na Ciebie :).
Do domku wróciłam dobrze po północy, ale też późno wystartowalam, bo popołudnie zabrały mi kuchenne rewolucje. Ojeje, nie pomyślałam, że to złowrogo zabrzmi. A z drugiej strony, przecież nie będę się zamartwiać, bo co jest mi pisane to nieuniknione. A rewolucje polegały na wykonaniu, ręcznym zaznaczam, wykonaniu gołąbków. To takie международные gołąbki. Patronka mnie zapewniła, że jakiekolwiek będą to ona zje. Zjadła, nie krytykowała, chyba dobre, piszę chyba, bo sama nie zdążyłam przed wyjściem zjeść. Dziś zjem na kolację i ocenię.
A jeszcze wczoraj, przed moim wyjściem, młoda, znów zaryczana, zasmarkana, przebiegła do mnie, do łazienki bo właśnie kończyłam czyścić kabinę prysznic.- i wysmarkwaszy się w mój rękaw, poskarżyła  na swój los. Nie rozumiałam tej trzyjęzycznej mowy, ale domyśliłam się, także po wcześniejszej akcji, czytaj wrzasków na młodą i straszenie,  że jak nie zrobi czegoś tam z matmy, to pójdzie do drugiej klasy, że jakiś dramat przeżywa. O losie! Przytuliłam ową kupkę nieszczęścia, pocieszyłam w jedynym znanym sobie języku i coś tam opuściło. Uciszyła się i ucieszyła. A rano o 8.30 zawładnęła moją prywatną przestrzenią i wlazła pod moją kołdrę. Chyba muszę sprawić sobie ..... hm hm jakowyś stosowny przyodziewek nocny. Tak jak Ty wspomniałeś, że spanie sauté obfituje w doznania przycieżkiej koldry, to dla mnie spać w czymś,  to jak owinąć się wstęgami płótna niczym mumień. Chyba na dłuższą metę, mam na myśli parogodzinny wypoczynek nocny, efekt byłby totalnego zejścia bez możliwości skorzystania z klawisza Esc i można by mnie w tym przenieść do sali dydaktycznej GUMedu. Takie mna targają odczucia w temacie pyjamy.
A wracając do młodej i jej pojawienia się w mojej samotni, gdzie od jakiegoś czasu kawałeczek materaca i pościelki dzielę z ministworkiem, jej wizyta nie ucieszyła mnie, bo znów zostałam brutalnie wyrwana z czułych, delikatnych,  mmmmmhhhhh pożądanych objęć strażnika snu.
Ale do kogo ma to młode się udać? U Effki drzwi stoja otworem,  górne kończyny gotowe do wzięcia w objęcia (wolałabym brać w objecia przedstawiciela płci przeciwnej,  a już ponad wszystko być brana w objęcia  tegoż), oraz umysł do przyjecia potoku bla bla bla.
Potem stały punkt dnia,, czyli promenade avec chiens. Ładnie, dziś słonecznie i promiennie. Potem kawka, potem filmiki na moim tableciku, potem start z mloda i psami w kierunku domu jubilatki.
Śpiąca jestem, bo nocka była intensywna i krótka,  ale nie marudzę. Nie nie i nie myśl, że nie będę na Skypiku, będę czekać na Ciebie, Słodziaku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz